2006-09-03

Kto się boi nocy?


W mijający weekend skorzystaliśmy z Żoną z zaproszenia Rudolfów (a właściwie rodziców Rudolfa) i zawitaliśmy w gościnne progi ich nowomiejskiej rezydencji. Dużo by pisać o artystycznych doznaniach, jakich doświadczyliśmy na nabrzeżach Pilicy.

Najpierw z ciemności wyłonił się ródolf i odezwał się tymi słowy:
-- Białoglowy, smażyć mi tu kiełbaski na ognisko czemprędzej, albowiem głodny jestem i w brzuchu mi burczy podczas przydługich ekspozycji.
Strach blady padł na zgromadzonych albowiem nikt nie ważył się sprzeciwić się woli Rufolfa.



Niewiasty dwoiły się we wszystkie strony ale patyczków do kiełbasek znaleźć nigdzie nie mogły.

Brak komentarzy: